Patrycja i Sonia


Poprosiłam los o kwiat... dostałam ogród...,
poprosiłam o drzewo... dostałam las,
poprosiłam o przyjaciela... dostałam Sonię...

Zawsze marzyłam o tym, aby mieć psa. Moje wymagania były jednak nieco większe. To miał być bokser. Dlaczego akurat ta rasa? Ponieważ właściciel powinien dobierać psa według własnych wymagań. Boksery są szczere, radosne, pełne miłości i łagodne. Te właśnie cechy skłoniły mnie do wyboru tej rasy.
Gdy decydowałam się na kupno psa, wiedziałam, że nie każdy bokserek ostatnie chwile przed odejściem do nowego pana spędza w ciepłym, miłym domu. Nawet psy rasowe doświadczają wielu nieszczęść. Tak też było z moim psem.
Sonię zabrałam ze schroniska. Pomyślałam sobie, że psy prosto od hodowcy zawsze znajdą dom, ale te biedniejsze, z pewnych powodów niechciane mają gorszy żywot. I w ten właśnie sposób "wilk syty i owca cała". Ja mam psa o którym zawsze marzyłam, a Sonia ma kochającą właścicielkę, miły dom, ciepło i wiele innych rzeczy, których nie zaznała wcześniej.
Sonię pierwszy właściciel zostawił gdy miała niewiele ponad rok. Była wychudzona, znerwicowana (o czym świadczyły blizny na łapach wynikłe z samookaleczenia pod wpływem silnych stresów). Od kiedy ją zabrałam ze schroniska, cierpi ona na atopowe zapalenie skóry, czyli prościej mówiąc, zapalenie skóry "niewiadomego pochodzenia". Schorzenie ma podłoże alergiczne. Ciężko jest stwierdzić co jest alergenem. Choroba objawia się wypadaniem włosa oraz niekiedy wysypką, powodującą swędzenie. AZS nie jest zaraźliwe. Od ponad 6 lat próbuję zaleczyć tę uciążliwą chorobę. Konsultowałam się z pięcioma lekarzami. Sposoby leczenia były przeróżne i przeważnie dawały zerowe efekty. W lutym zabrałam Sonię do kliniki przy Akademii Rolniczej we Wrocławiu. Tam doktor stwierdził, że prawdopodobnie na skutek zbyt wczesnej sterylizacji w schronisku, w jej organizmie mogły nastąpić poważne zaburzenia hormonalne. Wykonano jej badania krwi. Okazało się, że ma faktycznie bardzo zaniżony poziom hormonu zwanego estradiol. Te zaburzenia mogą być również bezpośrednią przyczyną wypadania włosa, świądu oraz czarnych plam na skórze, które zaczęły się ujawniać. Kuracja polegała na podawaniu tabletek hormonalnych. Trwała długo. Po jej zakończeniu świąd zmalał, odrosła sierść, a czarne plamy znikneły. No, ale przecież nie mogło to pójść tak łatwo. Okazało się, że w schronisku w Łodzi nie umieją sterylizować zwierząt!!! Zostawiono Soni kawałek macicy, który na skutek podawania hormonów zaczął dawać znaki, że istnieje. W kawałku zaczęła gromadzić się ropa. Po wykonaniu USG okazało się, że usunięcie ropiejącego kawałka macicy jest zbyt ryzykowne, ponieważ umiejscowiony jest blisko pęcherza i grozi to jego uszkodzeniem. I choć jestem zwolenniczką usuwania tego co zagraża życiu, tu się zawahałam. Miejscowi lekarze zaproponowali jeszcze kurację, która na razie skutkuje. Nie mam jednak pewności jak długo. Kuracja hormonalna dała jednkak pozytywne efekty, a za to, że były późniejsze problemy, winie jedynie łódzkie schronisko.
A co ze swędzeniem? Mimo pięknej sierści, bywa nadal niespokojna. Nie może się obyć bez tabletek, które dostaje codziennie. Jednak nie narzekam, bo lepiej nigdy nie było i chyba nie będzie. Taki już jej i mój żywot!

Sonia jest dla mnie wszystkim. Była i jest dla mnie podporą w ciężkich chwilach, jest moją pociechą, moją najlepszą przyjaciółką (Sonię oraz jej psich przyjaciół można zobaczyć w dziale "GALERIA II"). To właśnie ona oraz jej przyjaciele zainspirowali mnie do zrobienie tej strony. W Polsce nastała moda na boksery. Nie każdy jednak ma dostęp do konkretnych wiadomości. Ja swoją wiedzę o rasie gromadzę już od ponad trzech lat. Nie jest ona tak wielka jak u profesjonalnych hodowców, ale z pewnością pomocna.



13 czerwca 2008 o godz. 20.45 SONIA odeszła za Tęczowy Most..
Miała prawie 12 lat... już nie cierpi. Kochanie moje... będę bardzo tęskniła!



Ta część nieba nazywana jest Tęczowym Mostem.

Kiedy odchodzi zwierzę, które było szczególnie bliskie komuś, kto pozostał po tej stronie, udaje się na Tęczowy Most. Są tam łąki i wzgórza, na których wszyscy nasi mali przyjaciele mogą bawić się i biegać razem. Mają tam dostatek jedzenia, wody i słońca; jest im ciepło i przytulnie. Wszystkie zwierzęta, które były chore i stare powracają w czasy młodości i zdrowia; te które były ranne lub okaleczone są znów całe i silne, takie, jakimi je pamiętamy marząc o czasach i dniach, które przeminęły. Zwierzęta są szczęśliwe i zadowolone, z jednym małym wyjątkiem: każde z nich tęskni do tej jedynej, wyjątkowej osoby, która pozostała po tamtej stronie.

Biegają i bawią się razem, lecz przychodzi taki dzień, gdy jedno z nich nagle zatrzymuje się i spogląda w dal. Jego lśniące oczy są skupione, jego spragnione ciało drży. Nagle opuszcza grupę, pędząc ponad zieloną trawą, a jego nogi poruszają się wciąż prędzej i prędzej.

To ty zostałeś dostrzeżony, a kiedy ty i twój najlepszy przyjaciel wreszcie się spotykacie, obejmujecie się w radosnym połączeniu, by nigdy już się nie rozłączyć. Deszcz szczęśliwych pocałunków pada na twoją twarz, twoje ręce znów pieszczą ukochany łeb; patrzysz znów w ufne oczy swego przyjaciela, który na tak długo opuścił twe życie, ale nigdy nie opuścił twego serca.

A potem przekraczacie Tęczowy Most - już razem...

Autor nieznany